Menu strony
· Home
· BOOTLEGI
· FELIETONY
· KONKURSY
· PREMIERY
· TOP-10
· Plebiscyty
· Archiwum
· Uwagi do nas
· Wyślij artykuł
· Teksty / Tłumaczenia
· Rekomenduj nas
· POLSKA SCENA
· NEW-ROMANTIC
· PATRONAT

Nadchodzące imprezy . . .
· ANTYSCENA 2.0 - 15....
· II zlot fanów Depec...
· DESDEMONA z jesienn...
· RED EMPREZ + monoLi...
· Fallen Angels Party...

zobacz więcej...


10 ostatnich recenzji
· Neuropa - Plastique Pe...
· Absurd Minds - Serve O...
· Project Pitchfork - Co...
· Ashbury Heights - Take...
· Spectra Paris - Licens...
· Solar Fake - Resigned
· Kirlian Camera - Not o...
· Decoded Feedback - Aft...
· Edge Of Dawn - Anythin...
· System Syn - Strangers

CD for a review? Take A Risk!


Nowe na stronie
Wywiad ·  po Castle Par...
Relacja · BLACKFIELD Fe...
Bootlegs · And One - Liv...
Bootlegs · And One - Liv...
Bootlegs · Apoptygma Ber...
Bootlegs · Assemblage 23...
Bootlegs · Vnv Nation - ...
Relacja · Unheilig - Di...
Relacja · Rammstein & C...
Bootlegs · Apoptygma Ber...

Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Kto jest na stronie
Aktualnie jest 7 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

reklama


Diorama - Cubed


01. Child of Entertainment
02. Acid Trip
03. Ignite
04. Gone Gone Gone
05. Cubed
06. Apocalypse Later
07. Record Deal
08. My Counterfeit
09. Refugee
10. Alpha Animal Complex
11. Golden Boy
12. Lord of the Lies
13. Stereotype




Format: CD Album
Label: Accession Records
Premiera: 19.03.2010
Music: electro/dark-pop



Kiedy zespół wydaje siódmy w karierze album oczekiwania tego, co może nas spotkać na nim są z góry ustalone.
Nastawieni jesteśmy na dobrze ułożone i wyprodukowane utwory, momenty, które będą chwytać nas za serducho (jeśli dany zespół jest naszym ulubieńcem), chwile muzycznej przyjemności, które wypełnia nas na długie miesiące, czasem lata w oczekiwaniu na kolejny gest dobroci ze strony naszych faworytów.
Oklepany slogan „satysfakcja gwarantowana” w przypadku Dioramy pasuje niczym ulał.
Torben Wendt i spółka osiągnęli już taki poziom perfekcji, że jakby nie patrzeć na każdym kolejnym wydawnictwie otrzymamy produkt, jeśli nie najwyższych lotów, to przynajmniej konkretny, solidny wręcz markowy, jeśli takim przymiotnikiem można określić utwory stworzone według określonego stylu, który można przypisać jedynie tej ekipie.
Dla mnie to fenomen na niemieckiej ziemi a raczej sceny electro obdarzony niezwykłą wrażliwością tworzenia, gdzie nostalgia, melancholia i subtelność góruje nad typowym siermiężnym beatem.
Najnowszy album tej grupy, w zasadzie koncept album przynosi słuchaczowi wiele pozytywnych wrażeń, ale trafiają się niestety wpadki, a raczej utwory nieco słabsze czy wręcz zupełnie niepasujące (moje subiektywne zdanie) do całości zapakowanej w ramy „Cubed”.
Zaczyna się bardzo dobrze, świetnym „Child Of Entertainment”, który jest jakby znakiem rozpoznawczym stylu tej grupy.
Mamy więc tęsknotę, zadumę, romantyczność, rodzaj syntetycznego smutku na wysokim poziomie produkcji, hipnotyczny z pozoru monotonny podkład, który ładnie współgra z wokalnym przekazem Torbena.
Oczywiście Diorama nie byłaby Dioramą gdyby kompozycja nie miała pięć i więcej minut.
Takich utworów mamy tutaj więcej, aby wspomnieć jeszcze: „Cubed” czy też „Acid Trip”, który szczególnie zapadł mi w pamięci poprzez dodanie rozdzierającej raz za razem utwór gitary czy też dużej roli perkusji.
Dużo bardziej niepokojący, nerwowy utwór dający duże możliwości interpretacji wokalnej, której kto, jak kto ale Torben się nie boi, mało tego wychodzi mu to doskonale.
Nie znajdziemy na tym albumie takich parkietowych killerów jak choćby „Synthesize Me”, choć „Ignite” bliski jest nadania mu tego miana.
Bardzo energetyczny numer, dla mnie trochę taki „Laibach’owy” w wymowie. Kapitalnie twardo zaśpiewane zwrotki z niezwykle chwytliwą i dobitną częścią refrenu.
Świetnie im wyszedł ten utwór, utrzymali go w takim ciemnym klimacie otulonym w ciepłe basy.
Szkoda, że na „Cubed” nie ma więcej aż tak dobrych utwór, choć dla mnie czarnym koniem niespodziewanie został „Refugee”.
To, czego najbardziej szukam w Dioramie, oprócz rzecz jasna niepowtarzalnego klimatu utworów, niepowtarzalnej elektroniki, przepięknych syntetycznych melodii to…zaskoczenie.
Tak właśnie, słucham utworu i daję się zaskoczyć, poprzez jego dramatyzm, niespodziewane zwroty, oraz inteligentne rozwiązania.
Tym utworem udało im się to wybornie, uwiedli mnie melancholia, klasycznym pianinem wplatanym w struktury utworu, człowiek odpływa gdzieś myślami i nagle trachhhhhh, elektroniczny pocisk jeden za drugim niczym karabinowa seria dziurawi ten wspaniale zbudowany nastrój.
Prawie sześciominutowa bardzo inteligentna kompozycja.
Niestety nie wszystko na „Cubed” ma tą pozytywną i jasną stronę, album jest przeładowany pod względem ilości utworów a także ich aranżacji.
Zbyt duża złożoność i wielowarstwowość kompozycji działa na ich niekorzyść, takie „Apocalypse Later”, „Record Deal” czy też „Stereotype” to tylko kolejne dopisane rozdziały, wypchane po brzegi materiałem, zbyt zagmatwane i przez co trudniejsze w odbiorze.
Nie znaczy to, że poprzednie wymienione utwory były łatwiejsze w odsłuchu, twórczość Dioramy wymaga nieco innego rodzaju skupienia, i ten stan dobrze jest osiągnąć poprzez smakowanie utworów mający jasno sprecyzowany kierunek jak choćby „Lord Of The Lies”.
Genialnie zaśpiewane, i może mnie ktoś teraz zlinczuje, ale momentami zalatuje mi tutaj Sven Friedrich (Solar Fake, Zeraphine), ale to bardzo pozytywne odczucie. Sam utwór ma znamiona takiej nietypowej formy ballady i dużo bardziej mnie przekonuje niż klasyczne pianino i Torben w utworze „My Counterfeit” zagrane z lekko jazzowym posmakiem.
Dla wielu to piano session będzie czołówką tego albumu, ale mnie zupełnie nie kręci podobnie jak dziwoląg „Gone Gone Gone”, które jak nic moim zdaniem jest autorstwa Felixa Marc a przynajmniej na takie wygląda w kontekście jego solowej płyty, „Pathways”.
Być może gdyby był osadzony w innym miejscu tego albumu, przykładowo na końcu, moje podejście byłoby zgoła inne, a tak rozchodzony przez „Ignite” dostaje zaraz po nim „krainę łagodności” i mój żar wygasa niczym brykiet na zimnej majówce.
Odnoszę wrażenie patrząc już całościowo na album i powoli go podsumowując, że ta formuła koncept albumu nie do końca wypaliła tutaj w formie muzycznej.
Dla niewtajemniczonych podpowiadam, że zespól związał nazwę albumu „Cubed” zawierając ją w bryle geometrycznej, kostce, która ma przedstawiać pewną przestrzeń życiową wokół człowieka, która daje nam swobodę działania, dlatego w sferze lirycznej tego albumu pojawia się często ten temat, jako przewodni.
Muzycznie jednak nie jest to tak spójne, pozytywnie ograniczone, daje o sobie znać tworzenie utworów na dużej rozpiętości czasowej, pierwsze zwiastuny pojawiły się już w roku 2008, z drugiej zaś strony daje to możliwość wyboru, więc może również być dodatnią wartością. Nie ukrywam, że bliższą mi jest osadzona w elektronice „A Different Life,”ale na „Cubed” również znalazłem fragmentami „swoją Dioramę”, która ma wiele twarzy a każda z nich wyjątkowa na swój sposób.




Dodane: May 13th 2010
Recenzent: enjoy
Ocena:
Link: oficjalna strona grupy
Odsłon: 645
Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]

Diorama - Cubed
Wysłany przez ClaudiaMassakre dnia 2010-05-19 01:35:41
Mój wynik:


Rozwala mnie natomiast zdecydowanie jeden z hitów tego roku mega mroczny album Holy Fuck - " Latin " 2010 ...masakraaaa !!!!!!!!

Diorama - Cubed
Wysłany przez ClaudiaMassakre dnia 2010-05-17 05:42:10
Mój wynik:


ja swoją Dioramę niestety znalazłem tylko na 3 numerach :(


| ELECTR-ON | www.electr-on.pl |
| Polish - Synth / Electro / Ebm - E-Zine |
| Copyright © 2001 - 2010 by fiolek |