Menu strony
· Home
· BOOTLEGI
· FELIETONY
· KONKURSY
· PREMIERY
· TOP-10
· Plebiscyty
· Archiwum
· Uwagi do nas
· Wyślij artykuł
· Teksty / Tłumaczenia
· Rekomenduj nas
· POLSKA SCENA
· NEW-ROMANTIC
· PATRONAT

Nadchodzące imprezy . . .
· ANTYSCENA 2.0 - 15....
· II zlot fanów Depec...
· DESDEMONA z jesienn...
· RED EMPREZ + monoLi...
· Fallen Angels Party...

zobacz więcej...


10 ostatnich recenzji
· Neuropa - Plastique Pe...
· Absurd Minds - Serve O...
· Project Pitchfork - Co...
· Ashbury Heights - Take...
· Spectra Paris - Licens...
· Solar Fake - Resigned
· Kirlian Camera - Not o...
· Decoded Feedback - Aft...
· Edge Of Dawn - Anythin...
· System Syn - Strangers

CD for a review? Take A Risk!


Nowe na stronie
Wywiad ·  po Castle Par...
Relacja · BLACKFIELD Fe...
Bootlegs · And One - Liv...
Bootlegs · And One - Liv...
Bootlegs · Apoptygma Ber...
Bootlegs · Assemblage 23...
Bootlegs · Vnv Nation - ...
Relacja · Unheilig - Di...
Relacja · Rammstein & C...
Bootlegs · Apoptygma Ber...

Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Kto jest na stronie
Aktualnie jest 15 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

reklama


Zeromancer - The Death of Romance


01. 2.6.25
02. Industrypeople
03. The Hate Alphabet
04. The Death of Romance
05. The Pygmalion Effect
06. Murder Sound
07. Revengef*ck
08. Virgin Ring
09. The Plinth
10. Mint
11. V




Format: CD Album
Label: Trisol
Premiera: 05.03.2010
Music: electro/rock/industrial



Zaczyna się wszystko od minimalitystycznego intro z kobiecym monologiem w tle (2.6.25), które przeistacza się w elektroniczne falowanie zmieniające się w basową burzę rosnącą z sekundy na sekundę, gdzie wyładowania osiągają kulminacje w refrenie:

„WE ARE THE INDUSTRYPEOPLE”

Tak właśnie zaczyna się kolejny album Norwegów, jeszcze na dobre nie opadł kurz po „Sinners International” a już mamy kolejne owoce studyjnej pracy.
Pracy zespołowej jak nigdy dotąd, bo mamy aż trzech autorów podpisujących się pod utworami z tego albumu.
Oczywiście prezydentem liryczno-muzycznym w tym zespole pozostaje nadal Kim Ljung, ale dwa pierwsze utwory plus „Murder Sound” to kooperacja z klawiszowcem tego zespołu Lorry Kristiansenem a druga połowa albumu to nieoceniony wkład Alexa Moklebusta.
Ten nowy podział, czy wręcz demokracja w zespole jest słyszalna na płycie. To wciąż jest ten sam Zeromancer, ale zarazem nieco inny bardziej poszukujący i różnorodny, aby nie powiedzieć dojrzały muzycznie.
Oczywiście charakterystyczne linie basowe pozostają na swoim miejscu, szorstka, zadziorna i agresywna elektronika nadal wiedzie prym a całość koncepcji pobudza świetną gitarą Dan Heide no i ten głos...
Wokalnie jest to najlepsza płyta Zeromancera jaką Alex zaśpiewał.
Świadomy swojej mocy i możliwości przekonuje nas o tym już w następnym: „The Hate Alphabet”.
Industrialne wycieczki, splątane gitarowymi akordami, nasycenie dynamiki i muzycznej agresji:

„I HATE YOU
IN A LOVE YOU WAY”


Wykrzyczane w starym dobrym stylu, napakowane życiową frustracją i rozgoryczeniem.
Niezwykle bogaty aranżacyjnie utwór, odziany w ozdobniki, smaczki, brudy, nieco orientalnej gitary w dodatku wykonanie live wzbogacone jest o dodatkowy zestaw perkusyjny obsługiwany przez klawiszowca zespołu.
Zakończenie utworu to już frontalny atak, ściana dźwięku, po czym wszystko cichnie i zaczyna się najbardziej romantyczny numer na płycie: „The Death Of Romance”. Delikatny jak na Zeromancer utwór z gitarowym przestrzennym graniem bardzo ładną melodią, harmonijnymi klawiszami i niesamowicie seksownym wokalem Alexa. Piękna, romantyczno-industrialna opowieść.
W kategorii muzyczny thriller „The Pygmalion Effect” dostaje zwycięską statuetkę na tym albumie.

„MOTHERFUCKERS AND GENTELMEN”

Tak zaczyna swoją schizofreniczną opowieść Alex wciągając nas w czarną otchłań tego utworu zbudowanego na prostej hipnotycznej linii basu.
Pozorna monotonia podbarwiona jedynie syntetyka i gitarą Dana prosi się o wybuch ekspresji, tymczasem cała sztuka polega na utrzymaniu całości w ciemnej ramie dołującego tempa i sennie otaczającej depresyjnej atmosfery.
Chwilę oddechu przynosi nam nieco łatwiejszy w odbiorze „Murder Sound”, słychać, że w tym utworze znaczący udział wziął klawiszowiec tego zespołu.
Gęsto utkana siatka elektronicznych brzmień dodatkowo chwytliwy i śpiewny refren:
„YOU ‘RE SO PRETTY WHEN YOU KILL ME”
Pomocny przy programowaniu okazał się również Hakon Tornes współpracujący przy projekcie Ljungblut basisty tego zespołu.
Sentymenty nie trwają jednak długo, „Revengefuck” to najbrutalniejszy tekstowo:
„EVERYONE I HAVE HAD IS IN YOU
AND WHEN I FUCK YOU
I FUCK THEM ALL”

jak również muzycznie utwór na albumie.
To jest właśnie idealna rola, w której Zeromancer się czuje, jest drapieżnie, agresywnie, zdecydowanie.
Muzyczny gwałt bez użycia siły, wszystkie te brutalne, wojownicze dźwięki, które wbiją się nasz mózg opakowane w szaleństwo gitar i elektroniki błagają wręcz o podkręcenie volume na sprzęcie.
Sąsiedzi zapomnieli o waszym istnieniu?
Pora im o tym przypomnieć, to jest idealny utwór dla was, to jest cholernie dobry numer, aby spowodować, aby mury zadrżały a pieprzony żyrandol się zakołysał yeahhh!!!
„Virgin Ring” to siostrzana kompozycja do „The Pygmalion Efect” z tą różnicą, że tym razem pozwolono mu się rozwinąć.
Osadzono go również na bazie hipnotycznych dźwięków i bijącej po uszach linii basu, do tego kapitalny efekt przestrzennego, tunelowego wykorzystania gitary. Świetnie ułożona gra bębniarza zespołu, który piękny temat tworzy dla Alexa, który niczym mantrę wyśpiewuje kolejne wersy tekstu.
„The Plinth” to nieco słabszy numer w tym zestawie, a może to przez to, że jest nieco trudniejszy w odbiorze.
Pokręcone, karłowate zwrotki budowane na mało przyjaznych elektronicznych dźwiękach, mozolnie wyłaniają się w końcu ustępując miejsca natchnionemu refrenowi.
Końcowe fragmenty utworu to już instrumentalny pokaz i przekaz, potrzebny jest czas do osłuchania, cóż nie ma płyt idealnych, numer wymagający moim zdaniem dopracowania.
Dwa ostatnie utwory to znów Himalaje rocka industrialnego.
Najpierw „Mint”, arcydzieło wokalne tej płyty, a całościowy remix zrobił John Fryer. Szczerze nie pamiętam utworu w dyskografii tego zespołu z takim oddaniem zaprezentowanego przez Moklebusta.
Ponad sześciominutowa kompozycja leniwego syntetycznego tła i dopasowanych gitar.
Urywek zaczynający się od słów:
„THE SUN THE SEA THE SKY
THE LONELINESS THE WHY…”

To czysty magnetyzm ściskający za gardło, zapis nostalgii, tęsknoty i samotności. Fragment gdzie słychać krzyk w oddali, który wzmaga siłę gry perkusisty i łkającej gitary tworzy przejmującą atmosferę, w sposób taki, że około 4:30 pojawiają się ciarki przywołujące obraz „Ammonite” z poprzedniego albumu, totalna emocjonalna demolka i nie ma czasu na zastanowienie, na zadumę, ponieważ wchodzi prawdziwy hicior tej płyty, najbardziej przebojowa propozycja „V”.
„HELP ME GOD I CAN’T CONTROL MYSELF”
To trzeba poczuć, unieść sie wysoko a potem opaść na sam dół odrzucając uprzedzenia i zagarnąć dla siebie to, co w tej kapeli jest najlepsze, siłę przekazu opartą na electro-industrialnym stylu zmieszanym z gitarowo – rockowym feelingiem i romantycznością synth popowych klawiszy.
Znalazło się tutaj miejsce na wokalne szaleństwo Alexa podrasowane temperamentem basisty, który również korzysta tutaj z prawa głosu.
„HELP ME GOD I CAN’T CONTROL MYSELF”
Genialny utwór na zakończenie niestety nie do końca genialnej płyty, która moim zdaniem wydana została nieco za szybko a niektóre utwory wymagają dopieszczenia, ponieważ tworzy się między nimi zbyt duża przepaść.
Bardziej spójnym albumem pod tym względem był jednak „Sinners International”. Cieszy znakomita dyspozycja koncertowa, o której już niebawem będą się mogli przekonać polscy fani.
I nawet z tymi drobnymi skazami „The Death Of Romance” bije na głowę inne wydawnictwa zawierające podobny pomysł na granie.
Motherfuckers and Gentelmen ja już kandydatkę na swoją płytę roku mam, a wam ją szczerze polecam.




Dodane: April 11th 2010
Recenzent: enjoy
Ocena:
Link: Oficjalna strona grupy
Odsłon: 544
Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]


| ELECTR-ON | www.electr-on.pl |
| Polish - Synth / Electro / Ebm - E-Zine |
| Copyright © 2001 - 2010 by fiolek |