|
Menu strony
|
· · · · · · · · · · · · · · ·
|
|
|
Nadchodzące imprezy . . .
|
· · · · ·
|
|
|
Nowe na stronie
|
Relacja · Bootlegs · Bootlegs · Bootlegs · Bootlegs · Bootlegs · Relacja · Relacja · Bootlegs · Bootlegs ·
|
|
|
Logowanie
|
| Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|
|
Kto jest na stronie
|
Aktualnie jest 11 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj |
|
|  |
|
Conetik - Kube Musik

01. Sun=Liar
02. Dive With Me
03. Exit #0
04. Try Not To Breathe
05. Disillusion
06. Suzanne Rmxd
07. Daydream
08. Sleepless
09. Toxic
10. Cold Star (Dead Eyes)
11. Conektd
12. Into The Night
13. Feel The Cold
14. Secrets And Sins
Format: CD / Album
Label: Infacted Rec.
Premiera: 13.10.2006
Music: synth-pop
„Ileż jeszcze tak można? – Widocznie można”
Przyznam szczerze, że do muzycznej lektury produktu o nazwie Conetik podchodziłem z pewną dozą obojętności. Po debiutanckim Carbon Elektriq, który mienił się w różnych barwach z przewagą tych bardziej matowych, nadzieje na coś lepszego w wykonaniu platynowych chłopców nie były za wielkie. W dobie wszechpanującego odrodzenia gatunku, obdzierania z mchu i patyny synthpopowej skorupy, enigmatyczni Andreas i Stain porywali się na nią raczej ze skautowskimi finkami, podczas gdy inni im podobni dzierżyli w dłoniach potężne szlifierki.
Połączenie starych kanonów, strikte elektronicznego krajobrazu, w który nieraz zakradały się nie do końca przemyślane triphopowe, lub inne chmurki ze słabo pamiętliwymi liniami melodycznymi tworzyło pewną całość, na pewno pod względem inżynierii zwartą i profesjonalną. Niestety pod zględem, jakby to ująć, wrażenia ogólnego para łyżwiarzy figurowych mogłaby konkurować z dokonaniami Polaków w tej dyscyplinie.
Ale dość o przeszłości. Przyszedł czas na muzykę z pozytywki, jak zinterpretowałbym ten fonetyczny tytuł płyty (choć nie mówię, że interpretacja jest jednoznaczna).
Pierwsze nasuwające się pytanie to ile jeszcze tak można? Na ile ta synthpopowa guma da się jeszcze rozciągnąć? Sceptycy gatunku nieraz psioczyli na ciągłą monotematyczność, utarty schemat i normalne bicie piany, lub dziesiąte tłoczenie oleju. I tak zapewne w wielu wypadkach jest, jednak swoistym mistrzostwem świata byłoby zwrócenie synthpopu o 180 stopni, to po prostu nie byłaby ta bajka. Ale widocznie można czasem wrzucić swoje trzy grosze do kanonu, zedrzeć trochę rdzy i maznąć na skorupie swoje inicjały.
I myślę, że to się parze A&S udało, choć za drugim podejściem. Na pewno słychać w każdym zakątku pewne naleciałości bardziej znanych, acz nie zawsze starszych electroorkiestr. Wokalnie cały czas plącze się pod nogami duch Escape With Romeo, muzycznie słychać tu i ówdzie oddech takich tuzów jak Seabound czy Covenant [ najdobitniej w singlowym „Cold Star (Dead Eyes)”] (nie tylko w przewrotności tytułu). Całe szczęście, że muzycy odeszli od archaicznych nawiązań do Pet Shop Boys (choć nie dokońca), falsetowych zagrywek, które Wojciech Wierzejski nazwałby „ostentacyjną pedalską degrengoladą” (cytat nie orientuje przekonań cytującego, jedynie kretyński stan umysłu cytowanego), oraz prób tworzenia melancholijnych krajobrazów, prób całkowicie chybionych.
Sama płyta to czternaście utworów, z których na plan pierwszy po kilku odsłuchach wybijają się niewątpliwe przeboje: Singlowy Cold Star(Dead Eyes), pierwszy w zestawieniu SunLiar, staroromantyczny Try Not To Breath, i na pewno mój jak do tej pory faworyt Feel the Cold. Od całości, choć nie znacznie odstaje Secrets and Sins, brzmiący jak kolejny cover Pet Shop Boys (może i tak jest, nie znam aż tak bardzo ich dyskografii by nie móc strzelić jakiejś gafy?!), ale od tego wpływu już się chyba Conetik nie uwolni, podobnie jak inny dość znany zespół nie potrafi zostawić w tyle naleciałości pewnych mistrzów gatunku.
Całość doprawiona jest świeżym powiewem futurepopowej bryzy, pomieszanej z nieco zatęchłym powietrzem z czasów Carbon Elektriq, co daje wrażenie niewąpliwej kontynuacji i kształtowania stylu grupy idącej w parze z ciągłym ewoluowaniem w dobrym kierunku.
Płytę charakteryzuje parę epitetów, to czy obraźliwych, czy pozytywnych niech już określi sobie każdy odbiorca. A są to: przebojowość, przystępność, spójność, konwencjonalność, przejrzystość. Większość, o ile nie wszystkie, to niekwestionowana zasługa Infacted Rec., hegemona wśród electrolabeli, który z wieloma muzycznymi dokonaniami potrafi zrobić to co Mcgyver z połączenia nalewki babuni, spinacza do papieru i plasteliny, czyli coś z niczego.
Produkcja jest na pewno bardzo dobra i jest to kolejny przykład, że nie tylko artysta i jego wizja są elementami dobrego long playa.
Płyta oczywiście nie powala, gdyż w tym akurat wąskim interwale gatunku nie ma co zachwycać i myślę, że krążek ten nie po to został stworzony. Na pewno czuć dużą radość z tego co się robi, nie ma pewnych wymuszeń na siłę jak w przypadku debiutu. Widać również postęp w tym, co się robi i jak się robi, a to już bardzo wiele, mając ciągle w oczach widmo błyskawicznie wzlatujących i jeszcze szybciej spadających gwiazd na firmamencie electrosklepienia niebieskiego.
Nowy wyczyn pary, cofniętych w czasie Obcych wskazuje na to, że raczej dobrze życzą naszej planecie i pozytywnie patrzą w naszą przyszłość, choć nie zawsze jest to wiernie odbite w przekazie lirycznym. Na pewno „Kube Musik” jest kolejnym tegorocznym dowodem na to, że synthpop na dobre powraca na salony szeroko pojętej muzyki electro.
Ogolony, po liftingu, odbudowie cebulek włosowych, po prostu dwadzieścia lat młodszy.
Dodane: October 16th 2006 Recenzent: Synthezator Ocena:     Link: Oficjalna strona grupy Odsłon: 2102 Język: polish
[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ] |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez Timekeeper dnia 2007-01-10 20:56:39 Mój wynik:     
Huh ale dalej napisałem słowo "bezpretensjonalność", więc jeśli już, to za to go oceniam.Zrobili płytkę przystępną, bez stawiania postumentu...sztuki dla sztuki. A Seabounda słucham dziś okazjonalnie, tylko wybrane utwory, a Conetika jak leci... |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez enjoy dnia 2007-01-10 20:08:37 Mój wynik:     
"KUBE MUSIK wygrywa z przepompowanym Seaboundem i Covenantem."
Uwielbiam jak ktos pisze i nie rozumie treści. |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez electromara dnia 2007-01-10 17:33:09 Mój wynik:     
Płytka bardzo dobra, nie wiem co sie moze nie podobac :) W porownaniu z pierwsza plyta to niebo i ziemia na korzysc Cube... Na pewno bede do niej wracał ;)
Pozdrawiam |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez Timekeeper dnia 2007-01-10 13:46:34 Mój wynik:     
Nie porównuję Conetika do Seabound czy Covenanta, bo to różne style... Chodzi o starcie płyty, a Conetika CD bardziej się ściera z powodu częstotliwości osłuchu. Co do nudy to już gusta z którymi trudno dyskutować lub zamknięcie się w sobie. Co do recki, tu się zgadzam fajna.... |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez enjoy dnia 2007-01-10 13:26:42 Mój wynik:     
Zgadzam sie z Tomkiem242 flak od kaszanki nudny i długi.
Porównania do Seabound i Covenanta masakra i to nawet nie piłą teksańską czy jak jej tam, ale poszczerbionym brzeszczotem.
Co nie zmienia faktu, ze recka bardzo fajna |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez Timekeeper dnia 2007-01-10 12:54:49 Mój wynik:     
Po zakończeniu 2006 roku, peryspektywa wyostrza się, dzięki czemu łatwiej jest podsumować i wyłonić lidera przeszłego roku. Dla mnie w muzyce electro wygrał bezapelacyjnie CONETIK !!!!!!! KUBE MUSIK wygrywa z przepompowanym Seaboundem i Covenantem. Dlaczego wygrywa? Jest wiele powodów, w każdym razie poza świetną muzyką wygrali dla mnie za swoją bezpretensjonalność. W swoim gatunku poczynili poważny postęp, wzorując się na zespołach z electro, trance, pop i sceny house, których brzmienia można w ich nowym albumie poznać, wygrali. Ciągle Kube M słucham i w przeciwieństwie do takiego Spektralizeda nic u nich nie przynudza. Pokonali czas, ich album udanie wytrzymuje próbę czasu. Brawo, czekam z niecierpliwością na ich nowe dziełko. Dlatego 10 za obronienie się przed upływem czasu. |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez XMAL dnia 2006-12-22 11:46:06 Mój wynik:     
Conetik ,conetik ....
no cóż strasznie fajnie się tego słucha :) ...
czekam na następną płytę , napewno stanę się jej właścicielem - tyle..... |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez Timekeeper dnia 2006-10-24 17:12:28 Mój wynik:     
Podnoszę przyłbicę i staję w obronie Conetika, bardzo fajna płytka, no dark only good danceable tunes, ja się podpisuję pod tą recenzją, zresztą dobry synth z elementami futurepopu obroni się sam. Nie jest to nowatorskie a jakże pocieszne i daje tyle radości... Zresztą jest tu coś dla każdego, są tu i dzwięki ambitniejsze bez tego landrynkowego przesłodzenia. "Carbon Elektrik" już dawno przeszedł do ery karbonu, tymczasem "Kube Music" powinno dłużej wytrzymać próbę czasu. Są gusta i guściki, w mój gust trafia z całą mocą ;) |
|
Conetik - Kube Musik Wysłany przez tomek242 dnia 2006-10-19 19:03:33 Mój wynik:  
Słuchałem, nie dałem rady.......... nie polecam. Nudne. |
|
|